Marność.

by , on
Sierpień 8, 2017

O totalnej marności świadczy mój ewidentny brak konsekwencji. Rozsądny człowiek jak spali kciuka przy świeczce, nie wkłada serdecznego dla równowagi. A ja zawsze kurwa pod prąd.

Znów pakuję czteroosobową rodzinę na dwie godziny przez wyjazdem.

Sierpień.

by , on
Sierpień 6, 2017

Słony karmel, słony migdał, pistacjowe z prawdziwych pistacji…Jezu, jak swiat w ostatnim czasie spiękniał.

Szczęście.

by , on
Sierpień 3, 2017

– Kuba, za tydzień jedziemy na wieś. DO KRÓW!
– Łoo! I będą antylopy?
– Nie
– Żyrafy?
– Nie
– To słoni pewnie też nie będzie.
–  ….

Tak trochę myślę rozminęłam się z Kubsonem w definicji szczęścia ostatnio.

 

Szpilki powinny być na nogach.

by , on
Sierpień 2, 2017

Czytałam w weekend współczesną polemikę na IG, pod kolejnym top tematem, u kolejnej top mamy. Za łeb się chwytam.

Oj Drogie Panie…naukowe doniesienia nie pozostawiają złudzeń – mężczyźni w końcu wyginą.

Zatem kochajmy się. Choćby dlatego, skoro powodów tak mało widzicie.

Kiedyś się zmienię, kiedyś poprawię.

by , on
Sierpień 1, 2017

Serio nie raz zabierałam się za studiowanie tych blogów o trudnej sztuce oszczędzania. O bilansikach. Że gotowanie na dwa dni, że wyciśnij jak cytrynę wszystkie dary domu, że bogatsza będziesz. I Stary kupił swojego czasu książkę w Biedronce o gotowaniu z resztek. Także z teoretycznego punktu, myślę, stoimy w dobrym miejscu.

A potem znów dupę wypinam na gotowanie, kupując słoik Młodej.

Stałam się potworem.

Syzyf.

by , on
Lipiec 31, 2017

Żeby sięgnąć po mopa musisz mieć świadomość, że to ostatni element porządków domowych. To ten moment gdy twoja podłoga nie tylko miała bliskie spotkanie z odkurzaczem, ale nie zawiera żadnych elementów, które architektonicznie nie są dla tej powierzchni mieszkania przewidziane. W skrócie – zeskrobałaś przedwczorajsze buraki z płytek, Anna z ‘Krainy Lodu’ znów ma buty na nogach a wciąż ‘odpoczywająca’ mucha odejdzie ku wiecznemu spoczynkowi.

I niech mi ktoś zarzuci, że nie próbowałam. Ba! Walkę toczę codziennie. Ale nijak nie dane mi ostatnio wiaderka wyciągnąć. Zawsze kapituluję przy elemencie skrobania, gdy buty Elzy (tfu! Anny!) znów nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności nie znajdują się na stopach jej królewskiej mości.

Sy(zy)f byłby ze mnie dumny.

3:30

by , on
Lipiec 28, 2017

Skoro już kolejny dzień witam o 3:30, zamieniłam bezproduktywne leżenie i analizowanie chujowej jakości życia i faktu, że znów dietę piznęłam w kąt, w ścieranie stołu, wypakowanie/zapakowanie zmywarki, sprzątanie zabawek i jeszcze raz sprzątanie zabawek. Wywietrzyłam mieszkanie, włożyłam brudne ubrania do kosza, aaa i Leonowi dałam jeść (dla niewtajemniczonych to świnka morska w geriatrycznym wieku, po prostu).

Rano wstanę (taki żarcik) i przy czystym stole wypiję swoje latte na dwuprocentowej krowie, z dopiero co naprawionego ekspresu. Swoją drogą wiekiem poprzedni ustrój w państwie chyba pamięta.

No, dziś taki ideał trochę będę.

 

Apokalipsa.

by , on
Lipiec 27, 2017

Mówią o tobie Chodakowska codzienności, kwiat lotosu, optymista dekady, chodzący silnik Veyrona. I nagle w pizdu….na łeb, na szyję, zwłoki.

Ja nazywam to jebaną apokalipsą.

Inni nie wiedzieć czemu zwykli nazywać to finezyjnie katarem.

 

Trochę kurwa umarłam.

Fraszka igraszka.

by , on
Lipiec 26, 2017

Stoisz pod windą, całą czwórką.

– A buty?

Patrzysz na stopy swojego czterolatka i wiesz, że wczorajsza matka wyklęta to kurwa jakiś bzdecik.

Matka wyklęta.

by , on
Lipiec 25, 2017

W Media Markt włożyłam hełm (?!) z Ps-a. Odpaliłam demo. Niestety.

Mądry sprzedawca wie, że na głupich zarobi. Ja kasy nie mam, za to Kubson znów kiblował nadgodziny w przedszkolu.

Matka wyklęta. Znów.

Roczek.

by , on
Lipiec 19, 2017

Urodziny dzieci to trochę jakby i moje. Bo niby co bardziej może mi uświadomić, że się starzeję niż to, że moje własne dziecię w metryce ma o jeden rok więcej.

Wszystkiego najlepszego Paproszku.
Obyś zawsze była tak wyjątkowa i piękna, jak nam pokazujesz niezmiennie od roku.

Mama.

Przepraszam, jutro wstanę.

by , on
Lipiec 17, 2017

Oj, Panie Kafka. Tak trochę dziś Pan bliższy nam, niż dalszy.

Lapis lazuri.

by , on
Lipiec 16, 2017

Tak sobie myślę, że człowiek szczęśliwy to taki, który po przebudzeniu w nocy przewraca się na drugi bok i kontynuuje kimę, a nie analizuje życia na czynniki pierwsze, gdzie każdy problem urasta do rangi kataklizmów, a sen przychodzi dopiero z odcieniem lapis lazuri na niebie.

Godzinie czwartej przybijam ostatnio piątkę.

Rocznica.

by , on
Lipiec 13, 2017

Dokładnie trzy lata temu zwichnęłam rzepkę.

Pomyślisz po chuj rozpamiętywać takie chwile.

Ano po to, aby nigdy, ale to nigdy nie oglądać Jackass po zmroku.

O dwóch takich, co wódkę razem piły.

by , on
Lipiec 13, 2017

Kilka dni temu miałam MYŚL. TĘ myśl. Dziś będzie dzień, gdy swiat u mych stóp klęknie. W skrócie – wyśle eska do radia Zet i wygram pół bańki. O tak! Standard. Poddałam się fali wyobraźni, gdzie wydawałam już swoją (tak, tak, już moją) łatwą kasę, oczywiście po odliczeniu podatku i innych kredytowych łańcuchów na mym koncie. Odblokowałam w Pleju na tę okoliczność możliwość odbierania rozmów od zastrzeżonych numerów. Bo przecież na bank zadzwonią z takiego. A zadzwonią. Doładowałam sobie konto dychą. Styknie.
W praktyce jeden SMS okazał się pierwszym smsem. Przy kolejnych musiałam się uzewnętrznić, czy bardzo pragnę tej kasy, jak mam na imię i inne chuje muje.

Nikt nie zadzwonił. Dycha w plecy. Za to w bonusie codzienna pobudka w stylu ‘zagraj dziś o gwarantowane 7 klocków’.

Podobno głupota i nadzieja niejedną wódkę razem piły.

Za miesiąc znów puszczę.