3:30

by , on
Lipiec 28, 2017

Skoro już kolejny dzień witam o 3:30, zamieniłam bezproduktywne leżenie i analizowanie chujowej jakości życia i faktu, że znów dietę piznęłam w kąt, w ścieranie stołu, wypakowanie/zapakowanie zmywarki, sprzątanie zabawek i jeszcze raz sprzątanie zabawek. Wywietrzyłam mieszkanie, włożyłam brudne ubrania do kosza, aaa i Leonowi dałam jeść (dla niewtajemniczonych to świnka morska w geriatrycznym wieku, po prostu).

Rano wstanę (taki żarcik) i przy czystym stole wypiję swoje latte na dwuprocentowej krowie, z dopiero co naprawionego ekspresu. Swoją drogą wiekiem poprzedni ustrój w państwie chyba pamięta.

No, dziś taki ideał trochę będę.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.