Grudzień.

by , on
Listopad 30, 2017

-Mamo, możemy chodzić po szarym śniegu?
-Możemy.
-A żółtym ?
-….

 

W uścisku przyjaźni witamy Zimę.

31 października

by , on
Październik 29, 2017

Jeżeli piznięcie sobie na twarz filtr upiora na Instagramie można uznać za udaną stylizację halloweenową, to moja tegoroczna misja w tym klimacie jest ‚done’.

Strasznie dupy dałam w tym roku, strasznie.

Powroty.

by , on
Wrzesień 27, 2017

Kuriozum powrotu po macierzyńskim do pracy jest takie, że mam wysprzątane mieszkanie a w garach przygotowany obiad.

Szukasz w tym
minimum logiki? Nie rób tego, sama nie potrafię dojrzeć związku przyczynowo- skutkowego.

Szczyt żenady…

by , on
Wrzesień 12, 2017

…to mając do ugotowania zupę, odkurzanie, ściągnięcie prania z kapiącego od deszczu balkonu, kupienie piżamy dziecku – oglądać na żywo transmisję konferencji prezentującej nowego ajfona.

I jeszcze nazwać to wydarzeniem kulturalnym.

 

Żartuję, pieczarkową robiłam.

 

Medium.

by , on
Wrzesień 8, 2017

Generalnie gdy tylko pomyślałam lub burknęłam pod nosem jakże to dawno nie chorowałam, a bankowo za dwa dni miałam zarazę stulecia.

Jako medium progresuję.

Wpisałam na listę wyprawki wrześniowej plany zakupienia nowego Katarka do odkurzacza a cała chałupa lata z gilem zanim doszłam do apteki.

Jaka czarownica taka magia.

 

Celsjusz.

by , on
Wrzesień 1, 2017

Zasadniczo nie wiem kogo winić. W wybitnie chujowej szerokości geograficznej nam przyszło żyć. Jak w kalendarzu wyskakuje wrzesień, praktycznie mamy 95% szans, że przyjebie deszczem i absolutnie nieprzyjaznym Celsjuszem za oknem. Natomiast marzec konsekwentnie co roku dupę wypina na kalendarzowe wiosny czy wyczyszczony na sezon grill. Witamy nieserdecznie wrzesień, w którym tradycyjnie grudzień czuć.

Kurwa.
I jeszcze te dynie w Biedronce.

Popcorn raz!

by , on
Sierpień 27, 2017

Most nad Sundem sezon drugi, zaczęłam od piątku Stranger Things, od września trzeci Narcos i calutki nietknięty przeze mnie sezon Gry o Tron…

Macierzyński trwa stanowczo zbyt krótko.

Cztery.

by , on
Sierpień 22, 2017

Człowiek o wyobraźni nieprawdopodobnej. Taki co głowę wysoko zwykł trzymać. Taki co tyle samo myśli co czuje. Taki co trudno zobaczyć go ze smutkiem na twarzy, rozkochujący wszystkich dookoła. Zaskakujący, nieludzko piękny, kosmicznie mądry. Co tysiąc pomysłów zwykł mieć na minutę i tyle samo słów swych wypowiadać. Taki co poznasz, że wstał, po melodii zza ściany. Taki co często ci się oko spoci ze wzruszenia, gdy spojrzysz i zdasz sobie sprawę, że sam stworzyłeś ten piękny umysł.

Dziś kończy lat cztery.

Pięknego życia Synu.

85D.

by , on
Sierpień 18, 2017

– Mamo, a jakie masz cycki?

– …..

 

Konsternacja poziom hard.

Och, Crocs.

by , on
Sierpień 16, 2017

Z powrotami z wakacji to zawsze tak trochę pomruczysz pod nosem, jak zajebiście, że w końcu na własnym kwadracie i wyrku. A z drugiej strony rozkminy, że coś znów minęło, że fajnie, że w sumie mogłabyś dłużej.

Mnie dziś nostalgia złapała na widok wyczyszczonego z gówna krowiego crocsa.

Pride of Poland 2017

by , on
Sierpień 15, 2017

Tylko koni szkoda…

Wars i Sawa.

by , on
Sierpień 13, 2017

Droga Stolico,
dużo takich, co średnio
cię lubią, dużo takich co dupy zrywają przy anegdotkach na Twój temat.
Ja dziś w korku nie stałam (prawie), dobrze zjadłam (choć mało), a i stopni było optymalnych dwadzieścia parę na wojaże śródmiejskie.

Od dziś nie heheszkuję.

Fenistil raz.

by , on
Sierpień 12, 2017

Zasadniczo od wczorajszego posta nic się nie zmieniło.

Aaa, dziadka osa ujebała.

 

Mojżeszu, zdecydowanie coś poszło nie tak.

by , on
Sierpień 11, 2017

Minimalne doświadczenie życiowe dało mi świadomość, że obecność krów wiąże się nierozerwalnie z obecnością much i komarów w ilości przerażającej.I nikt nie powie, że nieprzygotowana wyjechałam. Elektryczna paletka na baterie, klasyczne łapki za złotówkę- sztuk dwie, trzy lepy, spirale antykomarowe, spryskiwacz w wersji hard dla starych, bardziej eko wersja dla młodych.

Kurwa, plaga egipska.

I jeszcze powiedzą ci, że stworzenia prymitywne. Niech przyjdą i zobaczą jak chowa się to gówno na widok łapki między płytkami w fugach. Niech zerknie jak zlewa się z otoczeniem przy martwej koleżance. Lep nietknięty. Nie wiedziałam, że mogę być tak obsrana przez muchy. Nie wiedziałam, że w ogóle mogę być przez nie obsrana.

Moje stanowisko w sprawie tej pospolitej szarańczy jest jedno. Zdecydowanie za dużo ich życia w moim życiu jest.

Krowa też człowiek, żyć musi.

by , on
Sierpień 8, 2017

No i do tych krów przyjechaliśmy. Gówniano Wam powiem się mają. Wujki pół biedy, wiek już seniorski, a dojarka jedyny szczyt postępu rolniczego na stanie. Sztuk mają kilkanaście, codzienny czilałcik na trawce, żując…no nie wiem w sumie co żując. Po sąsiedzku dobytek już mocno Unią pachnący. Hangar z blachy, co trochę wiocha nazwać oborą. Traktor w kolorze meksykańskiej czerwieni, w cenie mojego kredytu hipotecznego. I pojazd księżycowy, co przerzuca to i sramto (w dosłownym tego słowa znaczeniu), w służbie i ku chwale hodowli bydła mlecznego.

Tylko krowy jakoś tak w świetle dziennym nie uraczysz.

Choć nigdy nie były moim reinkarnacyjnym marzeniem, to jakoś chujowo mi dziś z myślą, że tak mało życia w tym życiu mają.